sobota, 15 listopada 2014

Rozdział 7. "Panna Evans pali szluga! Ciekawe..."

No witam :3 Dziś dłuuugi rozdział (przynajmniej dla mnie)! Aż 4 strony ^^
Rozdział sprawdzała moja kochana Vicky
UWAGA!! On jest zboczony przez tą Panią co sprawdzała ♥
Zapraszam do czytania! :*
Chloe Ann Wolf
_______________________________________________
"Panna Evans pali szluga! Ciekawe..."

Minęło zaledwie kilka dni, a już musieli przygotowywać imprezę urodzinową dla Syriusza. Trzeba było jeszcze kupić jakieś prezenty, oczywiście. James i Peter zaplanowali, że będzie naprawdę dużo alkoholu. Praktycznie potrzebowali tylko plan, jak ta impreza będzie wyglądać, bo przecież Pokój Życzeń zorganizuje sam resztę.
KROK PIERWSZY - Remus powie Łapie, że "muszą coś razem załatwić" i wtedy zaprowadzi go do Pokoju Życzeń, w którym wszyscy będą czekać.
KROK DRUGI - Kiedy już znajdzie się w środku, zaczną śpiewać "sto lat", a Cristal będzie trzymała tort.
KROK TRZECI - Cała ekipa wręczy mu prezenty i złoży życzenia.
KROK CZWARTY - Melanż do białego rana.
To był ich plan tak z grubsza. Raczej McGonagall się nie dowie, przynajmniej mieli taką nadzieję. Potter zamierzał wziąć dużo papierosów, które często palił i to przez jubilata, więc sprawiłby przyjemność i sobie, i jemu. Modlił się w duchu, aby dziewczyną nie przeszkadzał dym, a raczej żeby też się wciągnęły. Byłoby, tak jak on myślał "zabawnie", gdyby na przykład Panna Evans zapaliła fajkę. Ale czy ona w ogóle przyjdzie? Przecież była smutna ze względu na to, co usłyszała. Mimo tego, iż po raz pierwszy powiedziała do niego po imieniu, nie mógł znieść jej żalu.
Potter się nie pomylił. Lily - chociaż już się ogarnęła, nie miała ochoty na żadne zabawy. Po prostu, jak to ona twierdziła, "nie nadawała się do tego". Dobrze, że wróciła do zwyczajnego stylu bycia. W końcu musiała przecież chodzić na zajęcia. Jak mogłaby je przegapić? Obiecała sobie, że nigdy nie pójdzie na wagary. Wracając, Rogaczowi zależało na tym, aby była cała ich ekipa, a Evans się do niej wliczała przez swoje przyjaciółki. Postanowił więc jej zaimponować. Oczywiście było to bardzo głupie, ale czym on ma się niby popisać? Mądrością, której nie ma? Otóż wymyślił dość śmieszną rymowankę. Więc dwa dni przed wielkim melanżem, gdy Lily szła korytarzem z Dorcas, podszedł do nich i pewnie powiedział swój króciutki wierszyk.
- Lils! - krzyknął James na co dziewczyna spojrzała na niego niechętnie, a on zaczął swój popis - Bolą mnie ręce, boli mnie głowa. Bolą mnie uda a ty jesteś chuda.* Więc przyjdź na urodziny Łapy i nie żądaj już więcej zapłaty.
- Wiesz, że to było bez sensu prawda? - spytała wytrzeszczając oczy.
- Może i było - wyszczerzył się huncwocko.

- Uważasz, że jesteś zabawny? - zapytała pytanie retoryczne, na co Potter lekko pokiwał głową. Ruda pokręciła oczyma, odwróciła się i poszła dalej z czarną. Chłopak tak szybko nie odpuścił. Plan się nie powiódł, trzeba zrobić coś na poczekaniu. Złapał ją za rękę i odwrócił. Złapał za ramiona, a potem spojrzał w jej zielone oczy. Nie mógł uwierzyć, że postawił się na taki odważny wyczyn.
- Dobra teraz bez żartów. Przyjdziesz? Proszę, Lily. Chcę aby wszystko wyszło idealnie - powiedział spokojnie oraz w miarę poważnie James. A jeśli zaraz da mu z liścia? Oby nie, bo dostał nie raz, a uderzenia rudej były naprawdę silne jeśli się wkurzyła. Jednak to co nastąpiło, było dla niego wielkim zdziwieniem.
- Może przyjdę - rzekła z dumą - Nie mogłeś tak od razu, tylko robisz z siebie jeszcze większego bałwana? - prychnęła.
- Eee....ja...- zaczął się jąkać nie umiejąc wydusić słowa. Puścił lekko Evans, a ta poszła w swoją stronę. Co to miało być?! Ma się nie popisywać?! Ale przecież inne dziewczyny takie nie są i na to lecą! Lily...ona nie jest jak każda inna płytka laska, bo takie były mu obojętne.
Była ważna i mądrzejsza niż te durne laski.



***


Dziewczyny miały przyjść o 21:30. Dorcas, oczywiście, znowu chciała spróbować zaimponować jubilatowi. Ubrała wysokie czerwone szpilki, a na swoje zgrabne ciało wcisnęła krótką, obcisłą sukienkę tego samego koloru. Cristal ubrała się w czarne rurki, a górę przyodziała w bluzkę bez rękawów w kolorze bieli. Do tego założyła ciemne baletki. Ruda natomiast postanowiła, że pójdzie tam tylko na jakieś pół godzinki, aby sprawić przyjemność Syriuszowi. Włożyła koszulę w kratkę, a do tego podobne spodnie jakie miała blondynka oraz trampki. Uczesały się, pomalowały i w niecałą godzinę (co było dość dziwne) były gotowe. Ejże stop! Przecież Lily nie miała prezentu! Ale dziewczyny szybko uporały się z tym problemem. Meadowes po prostu wręczy mu podarunek razem z Evans. Ruszyły w kierunku Pokoju Życzeń. Gdy dotarły na miejsce zaniemówiły z wrażenia. Pomieszczenie było ciemnie, a jedynymi źródłami światła były kolorowe lampki na suficie, które mieniły się na zmianę w różnych kolorach. Mebli nie było wiele, lecz kilka stolików i skórzanych kanap stało w rogach lub pod ścianami. Największe zdziwienie i pogardę przez Evans wymusiła metalowa rura stojąca obok jednego ze stolików. To był szczyt… Czego szczyt? Huncwoci chcieli mieć w końcu dobrą zabawę i tyle. Gdzieniegdzie stały większe stoliki z przekąskami, w tym chipsy, żelki i inne słodkości o jakich Peter mógł tylko pomarzyć, gdyż to właśnie przy tych stołach cięgle się kręcił. Całe pomieszczenie było w serpentynach, pełno alkoholu - w tym whiskey i różne rodzaje owocowych wódek oraz papierosy. No cóż, czego mogły się spodziewać po Huncwotach? James kładł jeszcze różne, wymienione wcześniej, rzeczy. Gdy przyszły dziewczyny, odwrócił się, uśmiechnął i powiedział z nutą radości w głosie:
- Jesteście! Dzięki, że przyszłyście! - i tu spojrzał się na rudą. Cristal po tych słowach podeszła do Remusa i przywitała się lekkim uściskiem, a potem zaczęła mu pomagać w zapakowaniu prezentu. Natomiast Dorcas, zaczęła dodatkowo dekorować tort. Lily - jako, że długo by tam nie została, usiadła na kanapie, złożyła nogi i je objęła. Ciekawe co reszta zamierza robić do rana? Pewnie się uchleją oraz zgwałcą. Towarzystwo chłopców na pewno nakłoni do takich zachowań dziewczyny. Po pewnym czasie Remus poszedł po jubilata. Blondynka wzięła w swoje ręce czekoladowy tort z niestarannym napisem " Sto lat ", który zrobił Peter. Wszyscy czekali dość długo. W końcu dało się słyszeć głosy Łapy " Lunatyku, po cholerę tam idziemy przed dziesiątą?! ". Wielkie drzwi otworzyły się ze skrzypieniem. Remus wypchnął przyjaciela do pomieszczenia i pośpiesznie zamknął wrota. Cała ekipa zaczęła się drzeć, krzycząc to samo, co było napisane na cieście. Chłopak wytrzeszczył oczy i zaczął się śmiać. Po skończonej pieśni, spytał rozbawiony:
- Potter to wszystko organizował? Nie dziwię się, urodziny mam za miesiąc! [facepalm XDDD]
- CO?! - wrzasnął Potter.
- Nie no, żartowałem! - parsknął znowu śmiechem. [XDDDD suprise motherfucker! XD] Rogacz walnął go w tył głowy. Wszyscy zaczęli do niego podchodzić, składać życzenia i dawać prezenty. Potem usiedli na kanapach i zaczęło się rozpakowywanie. Po tej czynności James puścił muzykę, a dokładniej piosenkę Metallicy - " Whiskey In The Jar "**. ( muzyka )
- No to co tańczymy nie? - zakrzyknął Potter dając każdemu po butelce ognistej. Gdy był przy rudej ta odmówiła mu pod pretekstem, że nie lubi pić. Ku zdziwieniu wszystkich, Cristal wzięła butelkę z wielką ochotą. Kto by się tego spodziewał po tak niewinnej i nieśmiałej osóbce jaką była? Peter nie chciał tańczyć, bo powiedział "że się zrzyga, bo wcześniej jadł", z Lily było to samo tylko z innym argumentem. Pozostała piątka dawała czadu na parkiecie. James nie miał z kim tańczyć, co go trapiło. On, słynny Potter, miał nie tańczyć z dziewczyną? Nonsens. Evans, która siedziała w tej samej pozycji co wcześniej i przypatrywała się czynnościom przyjaciół, została wyciągnięta na parkiet przez jubilata za namową Rogacza. Ten natomiast zajął się Dorcas. Na początku ruda stawiała opór, ale w końcu została ściągnięta z kanapy siłą. Zaczęła tańczyć z Blackiem. Potem zaczęło się picie. Po dłuższym czasie ona także się napiła razem ze wszystkimi. Świat stawał się lepszy. Wybuchła głośnym śmiechem pod wpływem trunku. Upili ją. Podobno ci mądrzejsi szybciej poddają się alkoholowi… Tańczyć zaczął również Peter. Potem, gdy już nie wiedziała co się działo, po około 4 butelkach ognistej zamieniła się miejscami z Dorcas, przez Jamesa rzecz jasna. Złapał dziewczynę w tali i wykorzystując to, że była naćpana chciał ją pocałować. Zbliżył się do jej ust, ale ona była szybsza. Odepchnęła chłopaka.
- Co ty wyprawiasz?! Nie za szybko, kotku?! - zaczęła wrzeszczeć. Potem spojrzała na chłopaka poważnie. Zrobił to samo, a po chwili wybuchli głośnym śpiewem. Dziewczyna złapała go za głowę i wpiła w jego usta. Po chwili odsunęła się i poszła o kolejną butelkę mocnego alkoholu. Potter natomiast poszedł po papierosy i zapalniczkę. Dał każdemu po pecie, nawet Lily, która go nie odtrąciła. Zapalił każdemu faje.
- Panna Evans pali szluga, ciekawe...- powiedział Remus. Ta w odpowiedzi pokazała mu środkowy palec i zaciągnęła się. Na co Remus spojrzał na nią dziwnie, a potem parsknął śmiechem. Minęło kilka godzin tańca, i kolejne butelki zaczynały być puste, razem z paczkami po papierosach. Byli już nieco zmęczeni.
- Dobra, może teraz butelka? - zapytał nieprzytomnie James, wyciągając wykrywacz kłamstw.
- Na całowanie, czy pytanie i wyzwanie? - zaśmiał się Jubilat.
- Nie róbmy przykrości dziewczynom. A jeśli wypadnie Peter?
- Zamknij pysk, Potter! - krzyknął ze śmiechem Glizdogon.
- Haha, racja. Siadamy! - powiedział Syriusz. Towarzystwo usiadło w kręgu, a zaraz potem Rogacz wziął pustą butelkę po ognistej i zakręcił. końcówka wskazała na Syriusza. Wybrał pytanie.
- Ile razy oglądałeś pornosy?
- Ta liczba jest nie do zliczenia - uśmiechnął się figlarnie do Dorcas, a Potter podniósł szybko dwa razy brew. Kolejną osobą była Meadowes, która wybrała wyzwanie. Łapa wykorzystał sytuację zadał jej bardzo krępującą czynność, a mianowicie miała zdjąć swój stanik i pokazać swoje co nieco. Z lekka zniesmaczona po dłuższych oczekiwaniach zsunęła sukienkę do brzucha i zaczynała rozpinać swój biustonosz pokazując przy tym swoje piersi. Chłopcy zaczęli się ślinić, a dziewczyny, wiedząc, że będzie skrępowana, odwróciły wzrok. Po chwili dla Huncwotów, szczęście się skończyło, bowiem Peter musiał odpowiedzieć, czy się masturbował. Potwierdził to, z czym wszyscy odpowiedzieli głośnym śmiechem. Następnie Cristal musiała powiedzieć ile razy się przespała. Na jej policzki wpłynął rumieniec. Odpowiedziała, że jeden raz, a wtedy wykrywacz zaczął świecić na czerwono i narobił hałasu. Zaczerwieniła się jeszcze bardziej, a Huncwoci zaczęli się z niej śmiać, że jeszcze nie straciła swojej cnoty. Obraziła się, ale Remus, jak to zobaczył, zaprzestał drwin i objął ją ramieniem. Uspokoiła się. Potem Lupin musiał się przyznać, która z obecnych dziewczyn mu się podoba. Oczywiście odpowiedział, że Panna Poppins, na co znów zalał ją rumieniec. Nastała kolej Lily, która według samej niej było najkoszmarniejsze. Teraz może miała to gdzieś. Musiała pocałować Jamesa. Obiecała sobie, że odegra się na Lunatyku. Wstała i szybkim ruchem podeszła do okularnika i wtopiła się w usta chłopaka. Ten oczywiście to odwzajemnił, jakby inaczej? Tylko szkoda, że musiała to zrobić, a nie chciała. W tym pocałunku nie było ani krztyny miłości, chęci... Grali tak około 3 godziny, a potem im się znudziło i znów zaczęły się tańce i swawole. Jak to Pan Potter zaplanował "do białego rana", byli na nogach. Na szczęście bawili się w piątek, więc na następny dzień mieli wolne. Polały się kolejne drinki, a Potter wyjął do palenia zupełnie coś innego niż tytoń. Nikt nie myślał, co palił, więc każdy z chęcią zapalił narkotyki. Lily, o dziwo, jakoś uniknęła zapalenia, choć i tak jej zachowanie nie zbyt się różniło od zachowania tych naćpanych. Dalej tańczyli i bawili się w najlepsze. Evans nawet nie patrzyła z kim tańczy, tylko poruszała się zwinnie na parkiecie ocierając się o pierwsze lepsze ciała. Widziała tylko, że na jednej z kanap siedzi Dorcas z Blackiem szepcąc coś sobie figlarnie. Następnie zobaczyła jak się obmacują… Stwierdziła, że lepiej będzie zająć się sobą. Prędko dorwała Pottera i zatańczyła z nim znów namiętny taniec.

***


Dorcas leniwie otworzyła oczy. Leżała naga na Syriuszu. Co się do cholery stało?! Byli w pokoju Huncwotów. Skąd oni się tam wzięli? Wstała powoli i zaczęła szturchać Łapę. Ten po dłuższej chwili podniósł się lekko. Wytrzeszczył oczy i spojrzał na gołą dziewczynę obok niego.
- Eee...Dor? Wiesz co się stało? - zapytał pocierając gały.
- Ja...nie...nie wiem... - bąknęła nadal zakrywając się kołdrą.
- O boże, ale mam kaca - powiedział nieprzytomnie. Nagle wstał i pobiegł do łazienki, na co Meadowes zasłoniła oczy. Zaczął wymiotować. Dziewczyna podczas jego nieobecności włożyła ubrania z poprzedniego wieczoru. Czuła się skrępowana. Czy...czy oni to zrobili? Łapa wyszedł z łazienki już w ubraniu. Meadowes siedziała na łóżku i jak było widać, zamyśliła się. Usiadł obok niej, objął ramieniem i powiedział:
- Wszyscy przegięliśmy - powiedział nieprzytomnie. Dziewczyna wtuliła się w jego tors i zaczęła szlochać.
- Syriuszu, ja...ja nie chciałam tego zrobić po raz pierwszy...nieświadomie - wyznała. Chłopak zrobił dość zdziwioną minę.
- Nie pierwszy, nie ostatni raz...
-Oj zamknij się, nie pomagasz! - rzekła ze wściekłością, po czym ruszyła w stronę swojego pokoju. Chłopak był zblazowany. Aż tak bardzo się naćpali? Poszedł pod prysznic, ogarnął się i zaczął poszukiwania swoich kumpli. Nie było ich przecież w dormitorium… Zszedł na dół, do pokoju wspólnego. Nagle usłyszał coś w stylu chrapania. Nie pomylił się, Remus smacznie spał na kanapie. Zaczął budzić przyjaciela. Ten w odpowiedzi mruknął coś, a potem otworzył oczy. On też miał strasznego kaca. 1/2 Huncwotów ruszyła w stronę Pokoju Życzeń - może tam kogoś znajdą. Lunatyk trzymał się za czoło. Najwyraźniej łomotało mu w głowie. Gdy weszli, zobaczyli Jamesa, który spokojnie palił papierosa i coś czytał. Miał rozpiętą koszulę.
- Ej, ty sobie tu spokojnie leżysz zamiast przyjść gdzieś, na przykład do naszej komnaty, lub Pokoju Wspólnego? - zapytał Łapa.
- Po pierwsze nie chciało mi się. Po drugie, bzykałeś się z Dorcas podobno, więc nie chciałem wam przeszkadzać. Po trzecie jestem zdenerwowany, dlatego palę szluga. Nie wiem gdzie podziali się Peter i Cristal - odpowiedział obojętnie. Remus wytrzeszczył niepokojąco oczy. A jeśli coś im się stało?
- Skąd wiesz co się stało poprzedniej nocy? - spytał gwałtownie Syriusz.
- Oj, Black, Black...Potter umie myśleć i wypił eliksir wytrzeźwiający oraz wywar powrotu pamięci - popukał się lekko w głowę i uśmiechnął się lekko.
- Chodź, wracamy, przebierzecie się, ogarniecie...- powiedział Łapa - A tak w ogóle, gdzie jest Lily?
- W swoim pokoju. Poszła razem z tobą i Dorcas - tu spojrzał na szatyna - Dobra idziemy. Wszystko było okej, ale gdzie był Glizdogon i blondynka?

***

Syriusz zapukał do drzwi sypialni dziewczyn. Otworzyła mu ruda. Gdy wszedł do pokoju i zobaczył Meadowes, która siedzi na łóżku. Lily zajęła miejsce obok niej, a chłopakowi wskazała krzesło. Martwiły się o swoją przyjaciółkę i Huncwota. Nie było ich w zamku już dwa dni. Co się stało?! Tego nawet "wszechmogący" Pan Potter nie pamiętał. Tylko, czy się znajdą? To pytanie zadawał sobie każdy. Dorcas już nie była zła na Blacka. Zrozumiała, że to nie tylko jego wina, ale jej również. Evans nie dowiedziała się, że całowała się z Potterem. Chyba lepiej było dla niej aby sobie nie przypomniała. Syriusz chciał pogadać o tajemniczym zniknięciu przyjaciół. Może ktoś ich porwał? Albo sami gdzieś uciekli? Na te pytania nikt nie umiał odpowiedzieć.


* Rymowanka Jamesa - wymyślił ją mój kumpel z klasy :D Gadał tak wszystkim dziewczyną, a ja to wykorzystałam ^^
** Ja wiem Metallica chyba wtedy jeszcze nie istniała, ta piosenka również.




niedziela, 2 listopada 2014

"Ej co to ma być?!"

Nie bójcie się! Czo wy XDD Ja po prostu założyłam nowego bloga! :D
EJ CO TO MA BYĆ?! JUŻ NIE BĘDZIESZ PISAĆ JILY?! - Otóż nie :-) Będę pisała dwa blogi jednocześnie. Wiem, nie lada wyzwanie, ale będę silna i dam sobie radę ^^
No więc to macie linkeła - http://apocalypse-fear-and-suffering.blogspot.com/
Mam nadzieję, że będziecie tam zaglądać :3
Pozdrawiam ♥
Chloe Ann Wolf


PS. Macie zdjęcie Pika-czu, trochę dotyczące nowego bloga ^^
 
 
 
 

czwartek, 30 października 2014

Rozdział 6. Czas pokaże.

Hejoszky kochani ! :3
Napisałam ten 6. rozdział ! ^^ Jest dłuższy !
I może trochę nudny, ale co tam ♥
Nie wiem kiedy pojawi się następny...Na razie się cieszcie, że jest ten ! :D
Zapraszam do czytania :3
Ano i dedykuję ten rozdział Vicky
Chloe Ann Wolf
______________________________________

Rozległo się ciche pukanie do drzwi. Po chwili dwóm Gryfonką otworzył Remus. Weszły do środka. Cristal usiadła na łóżku Lunatyka, a on zajął miejsce obok niej. Potter przebywał na swoim posłaniu, a Peter grzebał w kufrze. Dorcas niepewnie usiadła na drewnianym krześle obok Rogacza.
- Coś ty się tak odwaliła? - spytał James, na co poliki Meadowes się zaczerwieniły, a one ukryła je hebanowymi włosami.
- Eee.... do rzeczy! - bąknęła - O czym chcieliście porozmawiać?
- No więc tak, jak wiecie Syriusz ma urodziny. Chcieliśmy urządzić dla niego małą imprezę.
- Dlatego go tu nie ma? - zapytała szybko Dorcas.
- Domyśl się. - pokręcił oczyma - Problem jest taki, że cztery pierwsze klasy pewnie wszystko by wypaplały McGonagall.
- Nawet jeśli, to czemu zaprosilibyśmy piąte i szóste klasy? Nie mogliby być tam tylko najbliśsi przyjaciele i znajomi? - powiedziała blondynka.
- Masz rację, nie pomyślałem... Po co mielibyśmy tam zapraszać jakieś laski z piątych klas, które by się tylko do niego kleiły. Sprawilibyśmy przykrość naszej Dor. - wyszczerzył zęby do czarnowłosej, przez co dostał po głowie.
- Dobra, to może...błonia? - odezwał się w końcu Remus.
- Nie, będzie za głośno, plus nie da się wyciszyć otwartej przestrzeni. - odpowiedziała Poppins natykając się na oczy chłopaka.
- Fakt. - odwrócił się do niej i lekko uśmiechnął.
- Pokój życzeń! - wtrącił Peter, który zamknął kufer i usiadł na swoim legowisku. Wszystkie oczy zostały skierowane w niego.
- Glizdek ty jesteś mistrzem ! - zaśmiał się Remus.
- Wiem przecież - uśmiechnął się. Nagle rozległ się głos walenia do drzwi. Jako, że Pettigrew stał, poszedł zobaczyć kto to. Otworzył drzwi, a do pokoju wleciała zapłakana Lily. Podbiegła do Dorcas, która jak tylko usłyszała głos przyjaciółki wstała. Z resztą wszyscy podnieśli się w górę. Ruda wpadła na nią, przytulając. Ta odwzajemniła to.
- Lils co się stało ? Nie mów mi, że widziałaś się ze Snape'em! Chodź i usiądź - powiedziała siadając obok kumpeli. Wszyscy w jednej sekundzie ich otoczyli.
- Nie. - powiedziała zapłakana. Zakryła usta ręką nie przestając łkać. Snape. Był tam. Razem z wszystkimi śmierciożeracmi. Zaczęła bardziej płakać.
- Ktoś ci coś zrobił? - zapytał Remus.
- Widziałam.....widziałam śmierciożerców. Chcą zaatakować Świat Magii. Chcą zniszczyć wszystko i wszystkich. A jeśli ktoś się do nich nie dołączy.. umiera. - wydusiła z siebie w końcu - Będzie wojna! - krzyknęła z przerażeniem. Serce zaczęło jej łomotać. Cristal otworzyła usta ze zdziwienia, a reszta wytrzeszczyła oczy.
- Zauważyli cię? - spytał James.
- Nie, schowałam się z dwoma Ślizgonkami w schowku na miotły.. - powiedziała ocierając łzy z twarzy.
- Nic ci się nie stało? Czy te dziewczyny coś ci zrobiły? - dopytywał Potter.
- Uratowały mnie. W przeciwnym przypadku śmierciożercy by... - nie dokończyła. Zabili by ją, albo torturowali. Chcieli zacząć od Ministerstwa. Potem mugole. Jej rodzina... zamordował by ich. To by było straszne. Nawet jakby dobrał się do Petunii i jej narzeczonego Vernona. Wolała o tym nie myśleć. Dorcas znowu przytuliła Evans.
- Będzie dobrze. - powiedział Peter powoli jakby się zastanawiał jak dokończyć zdanie.
- Lily...chcesz się czegoś napić? - zapytał nieśmiało Rogacz.
- Tak, James. - powiedziała spokojnie Evans. Potter wytrzeszczył oczy. Chyba po raz p


 Pierwszy Lily powiedziała do niego po imieniu. Wyczarował szklankę wody i podał rudej. Napiła się, czując na sobie każdą parę oczu obecną w pomieszczeniu. Nastała cisza. Słychać było tylko jej szybki oddech. Serce zwolniło tępa, Lily zaczęła się uspokajać.
- Chodźmy już. - powiedziała dziewczyna wstając - Umyję szklankę i ją oddam.
- Nie trzeba - Potter podszedł do Evans i zabrał naczynie. Dziewczyny były już przy wyjściu, gdy Remus poprosił Cristal, aby została. Zdziwiona dziewczyna odwróciła się i ponownie usiadła na łóżku.
- Tak z innej beczki...chcesz być w tej drużynie Quiddicha? - zapytał Rogacz.
- James! Myślałam, że chodzi o coś innego! W takiej chwili?! - zganiła go blondynka.
- Bo jutro są wybory do drużyny, to kiedy ci miałem powiedzieć?
- Wcześniej! - wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
***
Następnego dnia, w sobotę Lily nie chciała wstawać z łóżka. Nawet jeśli już nie spała pragnęła leżeć. Cristal natomiast wstała o dziewiątej, założyła luźne ubrania, a potem poleciała do Wielkiej Sali zjeść śniadanie. Chciała się dostać do drużyny Quiddicha, chociaż szukający Gryffindoru wczoraj ją wkurzył. Zastała tam połowę Huncwotów, czyli Jamesa i Syriusza. Usiadła na przeciwko nich, przywitała się grzecznie i zaczęła jeść jajecznice. Kompani spojrzeli na siebie, a potem odwrócili głowy w stronę dziewczyny.
- Już nie jesteś zła za wczoraj? - zapytał ze zdziwieniem okularnik, jedząc płatki.
- Jestem, Potter. - powiedziała obojętnie. Syriusz się nie wtrącał.
- Idziesz z nami na wybory? - spytał.
- Tak. Remus nie jest w drużynie?
- Nie. A co, zakochałaś się w nim, nie? - nastała ta chwila gdy Łapa zabrał głos. Na poliki Cristal wpłynęły rumieńce. Nie odezwała się.
- Patrz ona się zarumieniła! - zaśmiał się Black, na co dziewczyna gwałtownie wstała wylewając sok na obrus. Odeszła od stołu, a z jej oka pociekła łza. Nienawidziła jak ją wyśmiewano w miejscach publicznych. Poszła od razu na boisko quiddicha. Jeszcze nikogo nie było. Musiała czekać. Pojawi się ci dwaj, którzy ją ,,wyzwali", a potem jeszcze inny Gryfoni. James stanął na środku jakby był kimś ważnym. Pff. Cristal dopiero później zorientowała się, że jest kapitanem drużyny. Zaczął swoją przemowę. Następnie kazał, aby uczniowie ustawili się w grupach, kto chce być kim. Cristal, stanęła w grupie ścigających. W drużynie był już szukający, czyli Potter i jeden ścigający czyli Black. Potter po kolei sprawdzał wszystkich, bardzo dokładnie wspólnie z Syriuszem. Trwało to około godziny, kiedy wreszcie mogła wsiąść na miotłe, bo było wielu chętnych uczniów. W końcu nadeszła jej kolej. Usiadła na przedmiocie i lekko uniosła się nad ziemię. Jamesowi pomagali niektórzy Krukoni, więc było im łatwiej. Zaczęła się gra. Pognała w stronę kafla, który leciał trochę dalej od niej. Sprawnym ruchem złapała piłkę i zaczęła lecieć do bramki. Zobaczyła Łapę, więc rzuciła do niego kafel, aby uniknąć stłuczki z jakimś Krukonem. Chłopak złapał piłkę i wrzucił w stronę obrońcy, któremu nie udało się obronić. Razem zdobyli 10 punktów. James kazał wylądować Cristal.
- Dobrze ci poszło. Umiesz współpracować, jesteś zręczna. Masz duże szansę. Jutro będą ogłoszone wyniki na tablicy ogłoszeń. Możesz iść. - powiedział nawołując kolejnego Gryfona. To tyle?! Czekała dość długo i nic! Definitywnie Potter ją pochwalił, ale jeszcze nie wiedziała czy się dostała. Zżerała ją ciekawość, ale musiała cierpliwie czekać. Jutro się dowie kto dostanie się do drużyny. Ale po tym jak strzeliła focha dwóm Huncwotom, trochę się speszyła. A co jeśli jej się nie uda ? Czas pokaże.
***
Lily przeleżała całą sobotę w łóżku. Nie zeszła nawet na jakikolwiek posiłek. Dorcas przyniosła jej kilka kanapek, lecz była zaniepokojona. Przecież może to się nie spełni? Evans była załamana jakby ktoś jej umarł. Tylko czas pokaże, czy Voldemort zaatakuje. Czarna także spędziła cały dzień z przyjaciółką. Nie mogła jej przecież tak zostawić. To byłoby nielojalne. Babcia Alice, która ją wychowywała ciężko zachorowała, więc dziewczyna musiała pojechać do Oxford - swojego rodzinnego miasta. Staruszka była mugolką, co było pewnie, że przyjęto ją do zwykłego szpitala. Gdy Cristał przyszła do swojej komnaty, Dorcas od razu zaczęła się dopytywać czy się dostała, oraz jakichś nowinek o Syriuszu. Poppins złapała przyjaciółkę za ramiona i spojrzała wprost na nią.
- Moment. - rzekła patrząc w jej czarne oczy, po czym puściła ją i odetchnęła, a potem podeszła do Lily. Ruda była potargana, miała worki pod oczami i smutną minę.
- Lils. To nie jest koniec świata! Wiesz, nawet jeśli Sama - Wiesz - Kto zaatakuje to uwierz, damy radę. Na razie nie myśl o tym tyle. Co ma być to będzie, a jak już nastąpi to trzeba się z tym zmierzyć. Proszę. - powiedziała całkiem jak typowa Cristal. Ona zawsze umiała poprawić humor. Lily skinęła głową i przestała szlochać. Odwróciła głowę w stronę swoich nóg. Ech, ona znowu miała racje! To się robi dziwne... Jak ona - Evans mogła być od niej głupsza, jeśli w klasie jest najmądrzejsza? A może Poppins jest bardziej doświadczona emocjonalnie, a ruda inteligentniejsza? Prawdopodobnie w tych sprawach Cris góruje. Prawdopodobnie ? Bardzo podobnie! Każdy ma swoje mocniejsze strony. Szczerze, to trzeba przyznać, że Gryfonka na prawdę zachowywała się jakby stało się coś naprawdę strasznego. W sumie to było przerażające, że zobaczyła śmierciożerców i usłyszała, że chcą zabijać innych. Każdy byłby wstrząśnięty, ale bez przesady. Lily usiadła na łóżku i przytuliła swoją przyjaciółkę. Dopiero, gdy się uspokoiła pomyślała o wczorajszym zdarzeniu w pokoju Huncwotów. Boże co ona zrobiła... Powiedziała do Pottera po imieniu, co było dla niej katastrofą. Jak tak mogła?! Wypowiedzieć imię nieokrzesanego chłopaka, który zawsze był nierozgarnięty i na pewno nigdy się nie zmieni! Absurd! Już nie wiedziała co myśleć. Najpierw trzeba było się uspokoić do końca, przemyśleć na spokojnie sprawę i się ogarnąć. Tak... Teraz przydało by się ciepłe kakao i dobra lektura...

środa, 29 października 2014

" ONA ŚPIEWA ?! " - Tak bardzo nie na temat ♥

"  Śpiewam, tak śpiewam od dwóch lat w domu kultury c: " Ktoś pamięta te słowa  z postu " O mnie " ? Czy ktoś to w ogóle czytał ? XD
ONA ŚPIEWA ?!
Dobra nie ważne do rzeczy.
Więc tak, bardzo ambitna Chloe Ann postanowiła.....
* to napięcie, które jest bezsensowne ♥ *
Nagrać cover ! * aplauz ^^ *
Ale to nie Potterowskie ♥
Ale cóż, Chloe Ann jest wielką chwalipiętom, więc musiała to ogłosić na swoim blogu ^^
" Kocham muzykę, jak każdy. Lubię smutne piosenki, żywsze...
Hmm.... Lana del Rey ( Young and Beautiful ♥ ) " - To też ktoś pamięta ? XD ( teraz wszyscy wchodzą w zakładkę " O mnie " ♥ XDD )
No więc * werble * zaśpiewałam właśnie tę piosenkę ^^
Lana Del Rey - Young And Beautiful w moim wykonaniu :-) https://www.youtube.com/watch?v=RaWltTNlB-Q&feature=youtu.be

Pozdrawiam
Chloe Ann Wolf
PS. Tak was kocham, że w końcu się ruszyłam i mam już 3 strony nowego rozdziału :D Powinien pojawić się nie długo :3

czwartek, 16 października 2014

Rozdział 5. To niedługo się zacznie....

Moi kochani, dziś informacja na początku i raczej tak zostanie.
Zmieniłam nazwę z Amortensja ♥ , na Chloe Ann Wolf ! :) Oraz po raz kolejny zdjęcie profilowe xd Dedykuję ten rozdział mojej kochanej Lily Novisaren ! ♥ Oraz Mądralińskiej, która mnie wspiera na Prv. , i w komentarzach! ;-)
Dziękuję wam za 4000 wyświetleń i 13 obserwacji ! Jest mi niezmiernie miło ! :)
Ale nie komentujecie :c Komentujesz = motywujesz ! Daj swoją opinię ! ^^
Zapraszam do czytania :3
A i ten rozdział sprawdzała moja przyjaciółka, ale PILNIE SZUKAM BETY ! Informacje w zakładce " informacje " :D
Chloe Ann Wolf 
_________________________________________


Minął tydzień od pierwszego spotkania Remusa i Cristal. Od tego czasu zakolegowali się ze sobą oraz spotykali dosyć często. Trzy pierwsze najmłodsze klasy Gryffindoru zrobili przy dużym, okrągłym oknie w pokoju wspólnym. Nazwali to ,,cegłami miłości". Postanowili, że będą na niej wywieszać imiona uczniów, którzy ich zdaniem powinni być razem, a potem jeśli oni zdecydują, że będą parą, mają tam napisać swoje imiona i datę rozpoczęcia związku. Wszystkim pomysł niezwykle się podobał. Prócz czwartoklasistów, którzy uważali się za ,,dorosłych". W zaledwie trzy dni pojawiło się kilka imion.
Zbliżał się 23 września - urodziny Syriusza. Huncwoci nie mogli przepuścić tego dnia bez porządnego melanżu. Tylko jeszcze dokładnie nie wiedzieli co zrobić, jak to Huncwoci - przystojni, ale lekko głupawi.
Pewnego wieczoru chłopcy zaprosili dziewczyny do siebie na ,,osobistą rozmowę, której nikt nie może słyszeć", chodź zawsze robią sobie żarty. Ruda upierała się, że nie chce tam iść. Minęło sporo czasu od jej wybryku z Jamesem. Żałowała, że zrobiła z siebie takiego bachora. Dorcas chciała w ten wieczór zbliżyć się do Syriusza, ponieważ już od dawna jej się podobał. W sumie prawie każdej dziewczynie w Hogwarcie się podobał. Wierzyła w siebie.
- Od kiedy jesteście razem? Pomożesz mi się zbliżyć dzięki niemu do Łapy? - zapytała dziewczyna czesząc swoje czarne włosy. Już ze sobą rozmawiały. Dorcas porzuciła swoje ,,czarne myśli".
- Słucham? Ja nie jestem z Remusem, to....mój dobry kolega... - powiedziała nieśmiało tak jak kiedyś. Od czasu gdy spotykała się z Lunatykiem stała się ,,żywsza". Więcej się śmiała, uśmiechała, rozmawiała. Chłopak zmienił ją na lepsze w ciągu zaledwie tygodnia. Czy to możliwe? Jak widać tak. To sen, że z takiej dziewczyny jak Cristal można zrobić bardzo towarzyską osobę? Nie, to prawda. No cóż, taka jest magia. Zaskakuje nas na co dzień.
- Wcale. - przewróciła oczyma równocześnie się uśmiechając. - Ciągle ze sobą chodzicie, gadacie.. W ogóle stałaś się dość śmiała. Co się stało?
- Sama nie wiem. Ale tak mi lepiej. - kąciki jej ust uniosły się lekko.
- Nie idę. - powiedziała Lily, która nagle weszła do pokoju z książką w ręku.
- Idziesz, musisz. - odpowiedziała jej Dorcas głaszcząc Katy*.
Alice nie idzie, ja również. - położyła swoją torbę na łóżku.
Nie są przecież jej opiekunkami, aby mówiły jej co ma robić. Nie miała ochoty widzieć Pottera. Znowu wszystko było normalne. Nie zwracała na niego uwagi i wolała, aby tak zostało.
O mały włos i by zapomniała! Niedługo mecz! A ona obiecała mu, że tam będzie. Fantastycznie. Czemu on ją oczarował?
- Ty mi się tu nie wywiązuj! Idziesz! - przyłączyła się do głaskania kotki. - Dodatkowo według mnie powinnaś porozmawiać z Jamesem. Nie wierzę, że rzucałaś z nim uroki na Daniela, a teraz jak za pstryknięciem palca zapomniałaś o nim. Wiesz, to nie jest zbyt fair. Albo dajesz mu tą nadzieję, albo nie. Dziewczyno zdecyduj się!
Miała racje pod każdym względem. Czemu tak się zachowuje ? Jakieś wahania nastroju? Musiała się ogarnąć. Nie mogła tak traktować ludzi. I znowu, albo ona jest głupsza, albo Cristal mądrzejsza. Rozległo się pukanie do drzwi.
- Proszę! - krzyknęła Dorcas podchodząc do szafy. W drzwiach stanął James.
- Widzę, że idziecie do nas. A ty króliczku? - zapytał szczerząc zęby do Lily.
- Po pierwsze nie mów do mnie króliczku. Po drugie nie idę. Wynocha! - powiedziała ze złością ruda, jej policzki zaczęły przypominać kolor jej włosów.
- Lils nie złość się, bo złość piękności szkodzi.. Chodź w twoim przypadku nigdy, bo zawsze będziesz piękna. - uśmiechnął się. - No dobra, logicznie rzecz biorąc... przyjdź do nas, co ci szkodzi? - wzruszył ramionami czekając na odpowiedź.
- Nic mi nie szkodzi, po prostu nie chcę tam iść, a teraz spadaj! - wypchnęła chłopaka i zamknęła drzwi.
- Nie uważasz, że byłaś za ostra? - spytała cicho blondynka.
- Jeszcze czego. Pff... Wychodzę, idę porozmawiać z kolegą - po tym zdaniu wyszła nie dając nic powiedzieć swoim przyjaciółką.
- Dziwne... dobra, chodź w końcu! - powiedziała Cris zrzucając Katy z kolan, na co podniosła dumnie ogon i poszła w kąt.
- Ty się nawet nie przyszykowałaś!
- Po cholerę mi to? Wyglądam ładnie. - powiedziała blondynka. Miała rozpuszczone włosy, które lekko się falowały. Ubrała czarne rurki, a do tego czerwony sweter. Dziewczyny ruszyły w stronę pokoju chłopców.

***
Lily szła korytarzem. Tak naprawdę nie szła na jakieś spotkanie, by porozmawiać z kolegą. Chciała pochodzić sobie po Hogwarcie, ot tak. Jaka tutaj panowała cisza. To takie piękne ukojenie! W końcu spokój. Jutro poniedziałek, lekcje, potem przechadzka, James był dziś słodki, potem praca domowa... Zaraz co?! Dlaczego znowu to się dzieje?! Ona jest chyba jakaś psychiczna... Ciągle o nim myśli. Może trochę się zmienił? Nie! Ale może jest lepszy? Nie, nie, NIE! Do cholery! Dlaczego przez jej mózg przepływało tyle myśli? Nieopanowanych myśli, których nie chciała. Nagle coś złapało ją za rękę i pociągnęło, a potem zakryło usta. Serce zaczęło jej bić jak młot. Evans się szarpała.
- Cicho siedź! -powiedziała jakaś dziewczyna. Uff....dobrze, że dziewczyna.... - Nie chcemy ci zrobić krzywdy!
Lily uspokoiła się. Jeśli nic nie chcą, to po co ją tu zaciągnęły? Były w jakimś ciasnym miejscu, prawdopodobnie w schowku na miotły. Gryffonka wzięła swoją różdżkę i wypowiedziała zaklęcie światła. Zobaczyła obok siebie dwie Ślizgonki. Nie wyglądały strasznie. Jedna była blondynką, druga brunetką.
- Zgaś to! - powiedziała jedna z nich. Lily posłusznie zgasiła strumyk światła i spojrzała przez szparę razem z Ślizgonkami. Zobaczyła Śmierciożerców. Co oni tu robią? Lucjusz Malfoy, Severus...Severus Snape tam był. Jej były najlepszy przyjaciel. Bellatrix Lestrange... i kilku innych, których dziewczyna nie mogła rozpoznać.
- Vicky...- szepnęła jedna z nich - Nie przejmuj się swoim bratem. - Victorie Malfoy. Lily już wiedziała kto to. A ta druga?
- Chloe, nie jestem taka tępa, abym zawracała sobie głowę tym cholernym dupkiem.
- Cicho! - rozkazała. Poczuła dreszcze. Nieprzyjemne dreszcze. Bała się, że je odkryją, zabiją...siedziała cicho z ręką przy ustach, aby nie odezwać się.
- Panie mój. Kiedy zaczniemy? - rozległ się oschły głos Malfoy'a.
- Zaczynamy po świętach. Będę tak łaskawy i dam im Boże Narodzenie do spędzenia razem już ostatni raz. Czyż to nie łaskawe z mojej strony?
- Oczywiście, Panie. Zaczynamy od Ministerstwa?
- Tak, Lucjuszu. A teraz do widzenia panowie. Do zobaczenia po świętach. - po tych słowach wszyscy rozpłynęli się w powietrzu. Lily szybko wyszła ze schowka na miotły.
- Czekaj! - krzyknęła brunetka - Rozumiesz to? Wojna. Będzie wojna. Słuchaj bądź nam wdzięczna, za to, że uratowałyśmy ci zadek. Nie jesteśmy takie jak inni.
- Jak masz na imię? - zapytała Evans ignorując jej słowa.
- Chloe Ann Wolf, a to Victorie Malfoy - wskazała na blondynkę - a teraz stąd zmiataj.
Lily bez sprzeczek uciekła z miejsca zdarzenia, chcąc szybko znaleźć się w objęciach przyjaciół. To co teraz usłyszała było nie do opisania. Tak strasznie się bała, że nie zobaczy już Dorcas, Cristal, czy nawet Huncwotów.
* Katy - kto uważnie czytał pierwszy rozdział powinien wiedzieć, że to kotka Cristal c;


 

niedziela, 5 października 2014

Rozdział 4 " Każdy zasługuje na drugą szansę "

" Wystawiając rękę na przebaczenie, nie jesteśmy słabsi, ale silniejsi "


 W bibliotece było dość wielu uczniów, ale Cristal szybko odnalazła rudą czuprynę wśród tłumu. Zaczęła się pchać pomiędzy czarodziejami. Jejku, czemu jak na złość było ich tak dużo?! W tym samym momencie, blondynka potknęła się i upadła. Ech, kto zostawił książki na środku?! Podniosła się i nareszcie dotarła do celu
- Hej Lily - powiedziała ociężale zajmując miejsce obok swojej przyjaciółki. 
- Cześć. Nie powinnaś być na spotkaniu z Remusem? - spytała odrywając się od eliksirów.
- Wystawił mnie.
- Co?! Naprawdę? Myślałam, że jest inny.... - zamknęła książkę - chodźmy stąd. Blondynka nie chciała jej jeszcze mówić o sprawie z Dorcas. Czy ona kłamała? A może mówiła szczerą prawdę? A może były jakieś inne wersje? Na te pytania dziewczyna nie umiała odpowiedzieć
- Lily... Nie musisz nic robić. Mówi się trudno - powiedziała Cris idąc za przyjaciółką. Chociaż mogło mu coś wypaść lub zapomniał. Nie, druga wersja nie wchodzi w grę, przecież sam jej to przypominał. Może zagadał się z Huncwotami? Postanowiła z nim porozmawiać. 
- Ale będę! Jesteś moją przyjaciółką - zatrzymała się, a potem złapała ją za ramiona.
- To kochane, ale nie trzeba. Ja się zmienię. Nie będę taką szarą myszką, bo będą mnie traktować jak ducha. Spróbuję, naprawdę spróbuję - obdarzyła Evans lekkim uśmiechem - po prostu z nim porozmawiam, wiesz jaka jestem. Lily odwzajemniła gest i przytuliła dla otuchy, a potem szepnęła " powodzenia ". 
***


 Evans wróciła do swojej komnaty rzucając swoją ciężką torbę koło łóżka. Niespodziewanie podeszła do niej Meadowes, z którą była skłócona. Złapała się za ręce i zrobiła nieśmiałą minę.

- Lils, przepraszam, nie chciałam cię urazić. Nie chcę zniszczyć naszej wielokrotnej przyjaźni. Wiedz, że to wiele dla mnie znaczy. Jak już pewnie wiesz zakolegowałam się z Megan, ale uwierz nie zastąpi mi ciebie. Brakuje mi tego. Potrzebuję cię. Wiedz też, że mówię to szczerze - wykrztusiła czarna. Rudą oniemiało. Severus, faktycznie zawinił, ale każdy zasługuje na drugą szansę. No tak każdy. Nawet jej kochana idiotka ,za którą podczas tych kilku dni zatęskniła, choć Hogwart dopiero się zaczął.                          

- Chodź tum ty moja kochana debilko! - zagadnęła Evans wstając, a potem przytulając przyjaciółkę. Znowu razem!

- Słuchaj jeśli już jesteśmy w zgodzie, to muszę ci coś wyznać. Ufam ci. Więc ja i Megan....no...przysięgnij na palec, że nikomu nie powiesz ! - zakrzyknęła kierując swój mały palec do dziewczyny.

- Obiecuję - uścisnęła palca czarnej swoim.

- No dobra...zaczęłyśmy się interesować śmierciożerstwem. Nie tylko ja. Peter....Peter też...
Ruda otworzyła szeroko oczy. Peter?! Ten Peter?! Peter Pettigrew, który był Huncwotem, a dodatkowo Gryfonem?! Dorcas i Megan też nimi były. Tiara się pomyliła czy jak? Przecież James i inni z ich paczki nienawidzą czarnej magii! Ech, czemu znowu wzięła pod uwagę Pottera ?!

- Słuchaj, nie wiem czy to dobry pomysł pakować się w to bagno. Ja się go boję. Rozumiesz? Proszę obiecaj mi, że to przemyślisz. Ja nic nie mogę ci zabronić, ale naprawdę pomyśl dwanaście razy*, zanim zdecydujesz się zrobić coś takiego - powiedziała spokojnie ze zrozumieniem i lekkim współczuciem. Oby dwie usiadły na łóżku. Dorcas odetchnęła z ulgą, również miała lekkiego cykora.

- Przyrzekam. Teraz ta decyzja był głupia, więc to przemyślę. Uwierz też się lękałam, ponieważ Cristal nie przyjęła tego dobrze. Była zła z powodu Remusa. Chyba wiesz nie? - rzekła, a druga zgodnie pokiwała głową.

- Powiedziała, że z nim porozmawia - powiedziała. Dziewczyna była ciekawa czemu tak się stało. Tyle nerwów, a może to była jakaś błahostka ?



 ***


 Blondynka ruszyła w stronę błoni. Wiedziała, że tam znajdzie Huncwotów - często tam przebywali. Jeszcze tylko moment. Zaraz dowie się czemu nie przyszedł na to długo oczekiwane spotkanie. Gdy znalazła się na zewnątrz, promienie słoneczne lekko ją oślepiły, ale nie na długo. Ptaki tak ładnie ćwierkały, jakby chciały ułożyć melodię do piosenki. Usłyszała uderzenie w wodę. Ktoś pewnie puszczał kaczki na małym jeziorku. Zobaczyła tam tylko jakiegoś chłopaka, więc poszła szukać dalej. Nie minęło dużo czasu. Huncwoci byli u Hagrida - gajowego Hogwartu. Akurat natchnęła się na nich, gdy wychodzili. Byli w trójkę.

- Hej! Wiecie gdzie jest Remus? - powiedziała zatrzymując się przed nimi twarzą w twarz.

- Ano, jest trochę przygnębiony... Siedzi nad stawem - powiedział James targając swoją czuprynę - idziesz do niego.

Ostatnie zdanie nie było pytaniem, a raczej twierdzeniem. Ten chłopak nad stawem, to był Remus, a ona go nie poznała. Przez głowę przeszła jej jedna myśl : " Brawo Cristal ". Dziewczyna delikatnie się uśmiechnęła i zaczęła biec w stronę wskazanego miejsca. Nigdy w ciągu pierwszych dni szkoły nie było takiego zamieszania ! Już była prawie u celu, gdy nagle poślizgnęła się na wilgotnej trawie i wylądowała obok Lupina, który szybko wstał i pomógł dziewczynie. 

- Nic ci nie jest? - spytał z troską. Spojrzała w jego ciemne oczy i zauważyła w nich iskierki radości. Mogła nie patrzeć bez końca. To tak jak by tonęła w gorącej czekoladzie.

- Nie. Chciałam pogadać. Czemu nie przyszedłeś? Przecież nie mogłeś zapomnieć, bo...

- Zapomniałem się i zostałem dłużej na obiedzie. Wybacz, straciłem kontrolę nad czasem - przerwał jej. Było tak jak podejrzewała.

- Więc to tak. Nie potrafiłabym się na ciebie gniewać. Tylko proszę, kup sobie zegarek - zaśmiała się cicho, na co Lunatyk odpowiedział szczerym uśmiechem.

- To co... wznowimy nasze spotkanie? - spytał nieśmiało. Dziewczyna zgodnie kiwnęła głową. Popołudnie trwało w bardzo miłej atmosferze. Wychowankowie domu lwa zawzięcie rozmawiali, śmiali się. Czuli się dobrze w swoim towarzystwie. Niestety żadna chwila nie trwa wiecznie i trzeba było wrócić do zamku. Na sam koniec, Remus zerwał małego, fioletowego kwiatka i podarował Cristal.

***

- Ej nie uważasz, że Evans była dla ciebie chamska? - spytał Syriusz Pottera, który bawił się złotym zniczem, leżąc na łóżku.

- Może. Ważne, że zamieniła ze mną słowo - powiedział. Faktycznie była dość niemiła, ale nie chciał jej jeszcze bardziej denerwować.

- Tia*, złe słowo - zagadnął Syriusz - a co my tu mamy?
Łapa podniósł z podłogi kawałki pergaminu. James gwałtownie wstał i próbował wyrwać kartki kumplowi.

- " We are happy because we have yourself " - zaczął recytować Syriusz kpiącym głosem

- Potter od kiedy śpiewasz i w ogóle piszesz teksty?

- Oddawaj to! - fuknął wyrywając mu kartki - nie twój interes. James nie chciał mówić tego swoim przyjaciołom, bo by go wyśmiali, to było oczywiste. Zaczął w wakacje. Używał mugolskiego sprzętu ze strunami, który wydawał z siebie melodię. Stało się to jego pasją, ale tylko, gdy był sam. Łapa próbował wycisnąć z Rogacza, aby coś zaśpiewał. Uratował go Remus, który rozpromieniony wszedł do pokoju.

- Coś ty taki szczęśliwy? Niech zgadnę, Cristal? - zapytał Peter.

- Tysiąc punktów, Glizdogonie - powiedział rozchmurzony - idę spać.
Wszyscy uczynili to samo.
*** 
- Kiedy pierwszy atak? I gdzie? - rozległ się głos młodego chłopaka.
- Myślę, że od Ministerstwa, potem po kolei Hogsmeade, Dolinę Godryka i inne, Hogwart, a na końcu świat mugoli. Nigdzie nie będzie bezpiecznie.


Pomyśl dwanaście razy* - tak mówi do nas moja wychowawczyni i polonistka.
Tia* - oznacza po prostu " tak ", często używam tego słowa.
PS. W pierwszym gifie nie zwracajcie uwagi na chłopaka z tyłu c;
______________________________________________________________________________

Jest czwarty rozdział. Wiem, że jest krótki, ale niestety - miałam kare. Chciałam w końcu wstawić rozdział I prawie cały napisałam jednej nocy, ale nie tylko dla tego. Nie mogłabym wejść kiedy indziej. Zmieniłam zdjęcie profilowe ! :D I naprawiłam ten błąd z szablonem :3  Rozdział dedykuję Wiktori B. I Pannie Nikt :)

Pozdrawiam


piątek, 12 września 2014

Rozdział 3. " Ona coś knuje "


" Każda miłość musi mieć spisany testament - Ibn El Barud "


Lily usiadła obok Cristal i zaczęła wypakowywać książki.
- Lils, co ty robiłaś z Jamesem? - spytała Poppins szturchając Evans lekko w ramię, szczerząc się.
- A nic... Na początku mnie przestraszył, bo zasnęłam, a on był przede mną. Potem rzuciliśmy zaklęcie na Daniela! - szepnęła i przyłożyła polec do ust. Ta w odpowiedzi wykonała gest zapięcia warg. McGonnagal zaczęła czytać listę uczniów.
- Jonson. Gdzie jest Jonson?! - zapytała podnosząc głos. Cisza. Ruda spojrzała się na Jamesa. Śmiał się cicho z Syriuszem. Chyba też powiedział mu o rannym zdarzeniu. Nagle do klasy wpadł nasz kolega. Był zasapany.
- Przepraszam za spóźnienie. Ktoś spłatał mi figla i rzucił zaklęcie galaretowych nóg. Nie mogłem się ruszyć! - wysapał.
- Siadaj! Minus dziesięć punktów dla Gryffindoru! - krzyknęła profesorka. Zrobił co kazała. Zaczęła się lekcja. Dziwnym sposobem Lily nie była skupiona na lekcji. Myślała o tym co zrobiła z Potterem. Przecież wcześniej przed tym co się stało chciała, aby zniknął z powierzchni ziemi. Co się stało? Dlaczego zmieniła zdanie o tak nieokrzesanym chłopaku? A najważniejsze pytanie brzmiało: Dlaczego nie interesuje się lekcją, tylko zaprząta sobie nim głowę?! Cristal pisała jakieś notatki i chyba... przesyłała liściki! Ciekawe z kim....Zaśmiała się cicho.
- Cris, z kim piszesz ?
- Co? - szybko schowała karteczkę - Ja? Z nikim.
- Nie udawaj greka. Nie mam wady wzroku jak Potter - powiedziała kręcąc oczami. Znowu James... Wyrwała kawałeczek pergaminu z rąk blondynki. Pisała z Remusem.
- Spotykasz się z Remusem i nic mi o tym nie mówisz?! - powiedziała z nutką złości w głosie.
- No...bo...wczoraj mówiłaś, że jesteś zmęczona i nie chciałaś z nami gadać... - wyrwała jej swoje wiadomości i znowu zaczęła pisać. W końcu miała rację. Lily była oburzona wczoraj wieczorem.
- To prawda, wybacz... - szepnęła z nutą nieśmiałości.
- Nie jestem zła. Tylko nie miej następnym razem pretensji, zastanów się zanim coś powiesz - wysłała liścik. Co racja to racja. Lily nie wiedziała, że Cristal była taka mądra. Albo ona zgłupiała? Ech... Ruda nie mogła się oprzeć, aby nie spojrzeć na kruczoczarne włosy Rogacza. Coś ją korciło. Z jednej strony nie chciała tego robić, a z drugiej bardzo tego chciała. Spojrzała w pół leżąc na ławkę. Po raz pierwszy nudziła się na lekcjach. James chyba rysował. Robił coś bardzo dokładnie i skupiał się na tej czynności, jednocześnie rozmawiając z Syriuszem. Podniósł wzrok i w tej chwili Lily odwróciła gwałtownie głowę. Do końca lekcji gapiła się na chłopaka, ale również na Cristal, która nadal pisała z Remusem, cichutko chichocząc co chwilę.
- A gdzie się z nim spotykasz? - spytała Lil po dłuższej ciszy.
- Na błoniach - szepnęła i znowu zaczęła mazać na kartce. Kurczę, nie interesowało ją kompletnie nic. Chyba ktoś tu się zabujał... Ma farta, bo pogoda była na prawdę ładna. Promienie słońca oświetlały całe pomieszczenie, więc było raczej ciepło. Dodatkowo niebo bez żadnej chmury. W końcu dzwonek! Evans szybko zgarnęła swoje klamoty do torby, pierwsza wybiegając z klasy. Wszystkie oczy były zwrócone w jej stronę. Gdy zniknęła, dopiero wszyscy zaczęli ruszać się z miejsc. Cris szukała wzrokiem Dorcas. Jest! Chyba siedziała z.... Megan Cormac! Megan była ich wrogiem od pierwszej klasy. Pierwsza myśl przyszła jej do głowy:
Pewnie to przez kłótnie z Lily. 
Ona chyba coś knuje. Przecież to kłótnia o pierdołę, a one sprzeczają się, jakby któraś drugiej matkę zabiła! Poppins to zignorowała, by ruszyła w stronę wyjścia. Nagle ktoś złapał ją za nadgarstek. Odwróciła się. Był to Remus.
- Hej, pamiętasz? - uśmiechnął się, a ta zgodnie kiwnęła głową i wyszła z klasy.
***
Nic ciekawego nie działo się przez inne lekcje. Dzień strasznie się wlókł, a Cristal w głowie tylko jedno - co Dorcas chce zrobić Lily? No, oczywiście myślała o spotkaniu z Lunatykiem. Evans nie odzywała się do Jamesa, udając niedostępną. Za dużo wolnego dała dziś Potterowi. Na objedzie spojrzała pół okiem na Dor. Siedzi obok Cormac! Wspaniale swata się z wrogiem ! Znaczy... Nie, żeby ją to obchodziło... Ruda nie była dzisiaj w sosie. Od tego momentu z Jamesem. Kurczę, czemu na zawracała sobie nim tak głowę!? Musi z nim pogadać. CO?! Nie wytrzyma tego napięcia, choć nie wiedziała czemu. Rogacz siedział z Huncwotami - w sumie jak zawsze. Lily podeszła do niego i bąknęła:
- Eee... Musimy pogadać - ręce zaczęły jej się pocić ze strachu. Ten słusznie wstał, podszedł do dziewczyny. Dopiero teraz zorientowała się, że definitywnie nie ma mu nic do powiedzenia. James patrzył na nią, czekał aż zacznie rozmowę.
- Ej, to się robi nudne - powiedział krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Eee...ja...chciałam się spytać...czy wiesz coś o Dorcas? - wypowiedziała się wreszcie.
- Nie wiem. Nie odzywacie się do siebie? - spytał unosząc jedną brew do góry.
- Ech, już i tak za dużo wiesz! - ruszyła się i znów usiadła przy swoim miejscu.
- Mogłabyś chociaż podziękować! - krzyknął i spoczął obok Syriusza, zaczynając wcinać kurczaka. Chłopcy patrzyli na niego jakby był kimś innym, ale on to ignorował. Do pewnego czasu.
- No co się tak gapicie? Nie macie czego oglądać?! - wykrztusił Rogacz.
- Nie, nie... - westchnął Peter nalewając sobie soku.
- Rem, nie idziesz z Cristal na błonia? - spytał Syriusz klepiąc go po plecach.
- Idę! - podniósł gwałtownie głowę - a która godzina?
- Eee.... - Łapa spojrzał na swój zegarek - piętnasta dwadzieścia. Lunatyk zakrztusił się i wstał w pośpiechu.
- JESTEM SPÓŹNIONY! - wrzasnął. Po raz pierwszy w jakichkolwiek okolicznościach się spóźnił. Biegł przez korytarze Hogwartu nie zwracając uwagi na to, że wszyscy się na niego gapią. W końcu znalazł się na dworze. Było bardzo ciepło. Słońce dawało o sobie znać, ptaki śpiewały, wiał lekki wiatr, słychać było szum jeziorka...ale nie było Cris. Remus okrążył błonia dwukrotnie i zrozumiał, że dziewczyna teraz myśli, że ją wystawił.

***
Szła do swojego pokoju z lekkim pośpiechem. Myliła się co do niego. Wystawił ją, zabawił jej czasem. Mogła wtedy nie przyjmować zaproszenia. Znało go tylko jeden dzień, ale coś kuło ją w serce. Miłość od pierwszego spojrzenia ? To tylko durna abstrakcja. Czemu ją tak potraktował ? Z resztą już dużo chłopców tak ją potraktowało, ale jemu jakoś ufała. Coś ją do niego przyciągało. Powiedziała hasło i weszła do dziury za portretem. W pokoju wspólnym było dużo pierwszoroczniaków. Wszyscy albo robili lekcje, albo rozmawiali pomiędzy sobą, albo robili jakieś głupie kawały. Ruszyła w stronę swojej komnaty. Była tam tylko Meadowes. Zignorowała ją i weszła do łazienki. Zamknęła się i zaczęła płakać. Oczywiście czarna zaraz chciała się do niej dostać. Waliła w drzwi, ale i tak Cris ich nie otworzyła. Spojrzała w lustro. Jej bujne blond włosy pyły poczochrane, poliki czerwone od rumieńców i woreczki pod oczami od łez. Wyglądała okropnie.
- DO CHOLERY OTWÓRZ! ALBO POWIEM WSZYSTKO REMUSOWI! - wrzasnęła Dorcas. Brązowooka poddała się i otworzyła drzwi. Nie wyglądała zachwycająco. Przytuliła zapłakaną blondynkę, a ta jej opowiedziała o zdarzeniu.
- Wszystko się wyjaśni, skarbie. Słuchaj, myślałaś kiedyś, aby zostać śmierciożercą ? - spytała czarna, gdy Cris się uspokoiła.
- Słucham? Nie! - Poppins zaniemówiła. Jej przyjaciółka śmierciożercą?! To się w głowie nie mieści!
- Wiesz... Zakolegowałam się z Megan.... Coraz bardziej podoba nam się czarna magia - powiedziała biorąc głęboki wdech.
- Nie gadajmy o tym - zarządziła - wiesz gdzie jest Lily?
- Pewnie w swoim drugim domu, bibliotece - pokręciła oczami. Blondynka uczesała się i umyła twarz, apotem wyszła z pokoju. Idąc do biblioteki czytała eliksiry, których musiała się pouczyć. Akurat natrafiła się okazja, na przeczytanie jej w świętym spokoju. Nagle wpadła na kogoś i upadła. To był Remus. Zaniemówiła. Już chciał wypowiedzieć jakieś słowo, ale nie pozwoliła mu dokończyć, po czym ruszyła pośpiechem do swojej przyjaciółki.  
***
Kochani 3 rozdział ! :3 Wiem, że jest krótki, ale niestety nie miałam weny :c Dodatkowo mam szkołę, więc kolejny rozdział nie będzie tak szybko, ale mnie zrozumcie. Chciałam powiadomić, że mam nową betę. A mianowicie jest nią mój kolega - Swimfy ^^ Jeśli macie jakieś pytania zapraszam na aska w zakładce " Kontakt ".
Pozdrawiam